Iwona Wujastyk, Dyrektor Mazowieckiego Teatru Muzycznego, o spektaklu „Księżna Chicago”

Szanowni Widzowie i Przyjaciele Teatru,

pojawiła się nagle, by zmieniać wszystko po swojemu, a potem… zakochała się w tym, co zastała.

iwona wujastyk w białej marynarce

Czy dzisiaj można tak streścić fabułę operetki sprzed 100 lat? Tak, bo „Księżna Chicago” to opowieść o tym, co spotkamy w każdych czasach. To „narracja”, mówiąc teraźniejszym językiem, o starciu tradycji z nowoczesno­ścią i o sile miłości.

Jest więc książę z podupadłej europejskiej monarchii z nostalgią tańczący walca…

Leciutki walc, piosenki czar Czy nikt już nie chce cię słuchać?

i jest milionerka z Ameryki, wielbicielka jazzu i najmod­niejszego tańca

Charleston, charleston, tańczmy dziś! Charleston, charleston, królem dziś!

i…

są pieniądze, wielkie pieniądze. Jedno ich potrzebu­je, drugie je posiada.

Akcja „Księżnej Chicago” dzieje się 100 lat temu, a my wystawiamy tę operetkę po blisko 100 latach od ostat­niego polskiego wykonania, ofiarowując ją publiczno­ści jako prezent na jubileusz 20-lecia naszego istnienia. Inscenizacja w reżyserii Michała Znanieckiego z nową aranżacją Krzysztofa Herdzina to współczesne odczyta­nie utworu napisanego w rozkwicie popularności mu­zyki jazzowej.

Dzieło Imre Kálmaná jest zbudowane na opozycjach w warstwie muzycznej i dramaturgicznej: walc kontra charleston; amerykański jazz w starciu z wiedeńską operetką. W sentymentalne rozpamiętywanie przeszło­ści wdzierają się nowobogaccy ucieleśniający amery­kański mit i zwróceni ku przyszłości.

Za bardzo przejmujemy się tą starą Europą z jej przestarzałymi rupieciami: koronami, walcami, księżycami i bimbrem
– stwierdza mieszkanka Nowego Świata.

Czy więc „Księżna Chicago” to nadal komedia roman­tyczna, tylko że w rytmie jazzu? Tak, ale można też ją po­strzegać jako opowieść o biznesowej porażce, bo miał być dobry interes, a wszystko popsuła miłość. I całe szczęście, ale… to naprawę jest opowieść z czasów (i o czasach), gdy XIX wiek bezpowrotnie się skończył.

Skoro nie mam wyjścia i muszę ratować ojczyznę, to podpiszmy ten cyrograf
– mówi książę Sandor.

Podpisuję, choć nie jestem diabłem. Tak się tylko ubieram
– odpowiada Mary z Chicago.

Nowe czasy nastały nie tylko dla bohaterów „Księżnej Chicago”, ale także dla operetki jako gatunku. Imre Kálmán na pytanie: „co dalej?”, przedstawił własną odpowiedź – jazz-operetkę! Mazowiecki Teatr Muzycz­ny udowadnia, że w XXI wieku może mieć ona nowe, nadal intrygujące oblicze.

Iwona Wujastyk

Dyrektor Mazowieckiego Teatru Muzycznego im. Jana Kiepury

artyska podczas występu